Współpracujemy z

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Dyskusje z forum

Szukaj

Reklama

Polub nas :-)

Pokazaliśmy kierowcom alternatywy Drukuj Email

alternatywny transportW ostatni piątek maja działacze Bydgoskiej Masy Krytycznej ominęli rowerami setki samochodów stojących w korkach, by pokazać im zalety alternatywnych środków transportu.

Happening anty-korkowy pod hasłem „Masz alternatywy” był sprzeciwem wobec pro-samochodowej polityki miasta i umyślnej marginalizacji innych środków transportu – rowerów oraz komunikacji publicznej. Bydgoszcz, w niewyobrażalnym tempie, staje się coraz bardziej zakorkowana, a sami mieszkańcy nie widzą alternatyw do poruszania się samochodem. Nic dziwnego – Urząd Miasta nie promuje korzystniejszych, zarówno dla mieszkańców, jak i samego systemu komunikacyjnego Bydgoszczy, rozwiązań. Odrębne pasy dla autobusów to u nas rzadkość, a pasy i inne rozwiązania dedykowane rowerzystom pozostają na razie w sferze marzeń. Skoro władze nie podejmują żadnej inicjatywy, by usprawnić miejski transport, musimy sami pokazać, jaka różnica dzieli samochody i rowery.

Celem happeningu było zwrócenie uwagi władz miasta oraz samych bydgoszczan stojących w korkach na istnienie opozycyjnych rozwiązań które mogą pomóc samym mieszkańcom - tracić mniej czasu w codziennym staniu w korkach oraz władzom miasta rozwiązać problem wiecznie zakorkowanego centrum.

Rowerzyści poruszający się z łatwością w czasie, gdy samochody stały w korku przykuwali uwagę pieszych i, przede wszystkim, pasażerów oraz kierowców unieruchomionych aut.

Autobusem czy tramwajem może poruszać się kilkadziesiąt osób, samochodem podróżują, zazwyczaj, co najwyżej dwie. Rower zajmuje kilkakrotnie mniej miejsca niż samochód i pozwala przy tym zachować tą samą, a nawet większą niż samochód, swobodę poruszania się (podróż „od drzwi do drzwi”, brak problemów z parkowaniem, niezależność od rozkładu jazdy). Mimo wszystko, rozwiązania te nie są promowane przez bydgoskich włodarzy. Dlaczego? Trudno powiedzieć.

Natężenie ruchu w Bydgoszczy jest kilkakrotnie mniejsze niż w największych polskich aglomeracjach, co daje możliwość zapanowania nad tym ruchem. Niestety, przy tak schematycznym i jednotorowym podejściu do problemu możemy wkrótce ugrząźć w korkach jeszcze bardziej, doganiając choć w tym aspekcie „najlepszych” w kraju.

Relacje Gazety Pomorskiej i Gazety Wyborczej.

Komentarze>>

comments